To częste zjawisko, że ludzie którzy potrafią oszczędzać, są nazywani skąpymi. Niestety, nic w tym prawdziwego bo to raczej powiedzmy efekt takiej społecznej , szeroko zakrojonej zazdrości. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że tak w zasadzie osoba oszczędzająca to kompletnie nie skąpiec. Oszczędność to nastawienie, które pozwala na minimalizowanie kosztów, jednocześnie z dużym polem do zrobienia sobie zapasu jakichś środków, które odkładamy określonym czasie. Na konkretny cel lub po prostu, w ramach tak zwanego zabezpieczenia na nieprzewidziane okoliczności.

Nie jest tajemnicą, że mamy do czynienia z bardzo konkretnymi czynnikami, które determinują takie podejście. Bo będziemy mogli sobie szybko wskazać różne rzeczy, jak choćby przedsiębiorczość, otwartość na działanie, a tym samym będziemy też mogli naprawdę szybko i konkretnie poprzyglądać się dostępnym opcjom, narzędziom oraz strategiom. Faktem jest, że mamy do czynienia z bardzo konkretnymi rzeczami, które potem mają przełożenie na jakość życia. Bo jeśli ktoś wie jak oszczędzać, jak robić zakupy to nie da się zaskoczyć aktem, że pod koniec pieniędzy zostaje jeszcze tak dużo miesiąca. Brzmi to może żartobliwie, ale tak zupełnie na serio, jest to dzisiaj świetnie oddające hasło, co do problemu całego mnóstwa ludzi.

W różnym wieku, z różnym wykształceniem ale też pewnym wspólnym mianownikiem brakiem umiejętności zarządzania budżetem, którym dysponujemy w konkretnym miesiącu. Jest zupełnie oczywistą sprawą, że mamy do czynienia z bardzo konkretnymi elementami, które będą mogły w konkretnym trybie przełożyć się na bardzo, ale to bardzo dobre wyniki. Wystarczy tylko zacząć się konkretnie zabierać za wdrażanie takich czynników które potem faktycznie wyeliminują nam problem z finansami. Logiczne, że trzeba tutaj wszystko dobrze sobie zorganizować, co też będzie mogło znaleźć przełożenie na późniejsze wyraźne zmiany w postrzeganiu świata oraz dotychczasowego podejścia do pieniędzy – oraz ich wydawania, kompulsywnego i bezsensownego, zamiast oszczędzania. Pamiętajmy, ze to nie ma nic wspólnego ze skąpstwem. Raczej z inteligencją finansową, czyli umiejętnym zarządzaniem przepływem pieniędzy, co też będzie w wielu przypadkach świetnie przekładało się dla nas na rezultaty.